6 rzeczy, na które założyciele biznesów najczęściej tracą pieniądze na początku swojej przedsiębiorczej drogi?

W trakcie dokształcania się na mojej drodze przedsiębiorcy doszedłem do kilku interesujących wniosków, którymi chciałbym się dzisiaj z Tobą podzielić.

  1. Wszystkie poniższe rzeczy są rzeczami, ktore wydają się być potrzebne i napędzać biznes.
  2. O wszystkich tych rzeczach mówią i ostrzegają przed nimi aniołowie biznesu, a jednak mimo tego, cały czas początkujący przedsiębiorcy je robią i tracą na nie pieniądze.
  3. Nawet jeśli startujący przedsiębiorcy trafią na opinie i uzasadnienia, że nie należy tych rzeczy robić i tak je robią.

Z powyższych wynika, że trochę bez sensu jest pisanie tej treści, bo prawdopodobnie i tak ją zignorujesz 🙂

Kim że ja jestem, aby takie rzeczy pisać. Skoro ludzie nie słuchają mądrzejszych ode mnie, to i mnie pewnie nie usłuchają.

Kładąc żarty na bok zaznaczę, że ten przydługi wstęp jest tylko po to, aby bardzo silnie podkreślić fakt, że poniższe rzeczy wydają się tak warte wydania na nie pieniędzy, że nawet dobre rady mądrych ludzi czasem nie pomogą. Trzeba więc bardzo uważać.

1. Zatrudnianie pracowników

Dlaczego zatrudnianie ludzi nie pomaga na początku drogi?

To nie jest tak, że zatrudnianie w ogóle nie może sprawić, że będziesz rósł szybciej, jednak są tu pewnie kruczki.

Złe jest bardzo specyficzne zatrudnianie, które jest bardzo kuszące.

Bardzo kuszące są próby przekonania kogoś z dużym doświadczeniem aby dołączył do rodzącej się firmy. Sęk w tym, że alternatywą dla takich osób jest praca dla dużej firmy, które zazwyczaj dużo płacą i osoby tam pracujące cieszą się szacunkiem i uznaniem. Ty, możesz takim ludziom zaoferować tylko nadzieję na sławę w przyszłości oraz potencjalne i niepewne zyski w przyszłości, co jest tym trudniejsze w naszym kraju.

Ale nawet gdyby Ci się to udało zatrudnić taką osobę idą za tym zagrożenia.

Po pierwsze, osoba taka albo szybko się zniechęci, bo będzie mniej zarabiać niż mogłaby gdzie indzie, albo będzie pochłaniać masę funduszy firmy.

Idzie to w parze ze złudnymi nadziejami początkującego przedsiębiorcy, że osoba zartudniona rozwiąże problemy, z którymi boryka się firma i których jest masa na początkowym etapie.

Jest to tak zwany mit Sebastianizmu. Nadzieja na to, że pojawi się bohater i doprowadzi nasza firmę do chwały.

2. Jak nie pracownik, to może kontraktor?

Kontraktorzy są super. Muszę tak mówić, bo sam jestem jednym z nich od wielu, wielu lat.

Jednak patrząc z punktu widzenia rodzącego się biznesu, kontraktorzy mają jedną podstawową wadę.

Nie położyli nic na stół. Nic nie stracą jak się nie uda, zarobią swoje i pójdą dalej. Wraz z nimi wydane na nich pieniądze, wiedza i doświadczenie.

3. Wydatki na marketing

Chodzi tu głównie o reklamę. Jak mówimy o reklamie w dzisiejszych czasach, to oczywiście pierwszym skojarzeniem jest reklama w mediach społecznościowych.

Taka reklama działa i napędza rozwój biznesu.

Problem z nią jest taki, że bazując na reklamie, będąc we wczesnej fazie rozwoju firmy nie uczymy się rozwijać firmy w sposób organiczny. Zazwyczaj nie wiemy dlaczego reklama działa, bo proces jest outsourcowany, i później nie wiemy dlaczego przestała działać.

Taki moment, gdy reklama przestanie działać (w rozumieniu – przestanie sprawiać, że firma rośnie) nadejdzie albo na pewnym etapie rozwoju firmy (dalsze zwiększenie napływu nowych klientów nie będzie możliwe), albo dlatego, że coś się zmieni i reklama chwilowo bądź trwale przestanie sprawiać, że firma rośnie.

Same wydatki na marketing, bez budowania równolegle organicznego wzrostu firmy mogą być wyrzuceniem pieniędzy w błoto.

4. Rzeczy trudno mierzalne

Eventy, sponsoring, promowanie marki. Są to rzeczy, które działają, ale nie są dla wszystkich.

Jeśli duża firma zamawia reklamę w telewizji, jest do zaledwie jeden z czynników jej strategii marketingowej.

Gdyby nawet ten jeden czynnik nie zadziałał, doża firma może sobie na to pozwolić, startup nie.

Wszystko, czego wpływ trudno zmierzyć jest dla startaupu potencjalnie nieopłacalne i może generować stratę czasu i pieniędzy.

Tak na marginesie. Bardzo często ulegamy takiemu złudzeniu, że aby stać się bogaci, piękni lub szczęśliwi musimy robić to, co ludzie bogaci, piękni i szczęśliwi. Niestety tak nie jest.

Aby stać się tacy jak Ci ludzie, powinniśmy robić rzeczy, które robili Ci ludzie zanim tacy byli.

Tylko wtedy nikt się nimi nie interesował i kokogo nie obchodziło to, co robili. Widzi tylko to, co robią teraz gdy są już na świeczniku.

5. Public Relations

Wyobraź sobie, że przychodzi do Ciebie firma i mówi.

Wiemy, że budujesz coś fantastycznego, wiemy że potrzebujesz klientów. My mamy relacje z dziennikarzami i jeśli zapłacisz nam x tysięcy złotych, będziesz mógł skorzystać z naszych relacji i stać się sławnym. Wszyscy dowiedzą się o Twoim produkcie i pozyskasz masę nowych klientów, wybudujesz prestiż swojej formy. Będzie wspaniale.

Kusząca propozycja?

Pewnie. Problem polega na tym, że jako osoba budująca biznes, to Twoim zadaniem jest zbudować te relacje i dopiero wtedy z nich skorzystać.

Nie jest to wcale aż tak trudne jak wygląda. Przynajmniej nie powinno być.

Jeśli budujesz coś niesamowitego, coś co zmieni żyje wielu ludzi, to dziennikarze będą zainteresowani tym w naturalny sposób.

To jest po prostu Twoja robota, a przy okazji dobra weryfikacja, czy budujesz faktycznie coś niesamowitego, czy tylko tak Ci się wydaje.

6. Prawnicy

Osobiście uważam, że prawnicy są bardzo wartościowymi ludźmi, a ich kompetencje są na wagę złota. Sam korzystam z ich pomocy zarówno w firmie jak i w prywatnych sprawach.

Trzeba tu jednak uważać, bo prawnicy są drodzy, a nie zawsze są kompetentni.

Nie chodzi tu o ogólne kompetencje ale o to, czy mają doświadczenie w tej konkretnej sprawie, którą próbujecie rozwiązać.

Jeśli prawnik nie potrafi powiedzieć ile będzie kosztować stworzenie konkretnej, w miarę prostej rzeczy (np. zasad funkcjonowania prawnego aplikacji SaaS, albo stworzenie szablonu umowy zatrudnienia kontraktora B2B) zasłaniając się słynnym sformułowaniem „to zależy”, to może oznaczać, że nie robił tego zbyt często.

W takim przypadku, sprawa może się skończyć tak, że obaj się będziecie uczyć danej rzeczy, ale tylko Ty będziesz za to płacił 🙂

Dzisiaj to już wszystko. Dobrej reszty weekendu i do za tydzień.

Podobało się?

Kiedykolwiek będziesz gotów, zapraszam. Zapisz się na newsletter
>> Kliknij i zapisz się <<